Dojazd do Czarnobyla nieodłącznie wiąże się z przejazdem przez Kijów. Postanowiłem powięcić kilka spędzonych tam chwil na poznanie stolicy Ukrainy i przyjrzenie się życiu codziennemu jej mieszkańców, poczuć ducha peryferii trzymilionowego miasta.



Na parkingu wśród blokowisk zaskoczył mnie widok przedstawiciela zawodu, który w Polsce zaginął już chyba bezpowrotnie.

Trafiłem na czas kampanii przedwyborczej; zdjęcia pięknej Julii - zwłaszcza w centrum - znaleźć można było na każdym kroku. Kratka wentylacyjna na zapleczu restauracji to również dobre miejsce na uprawianie propagandy.

Wstąpiłem do jednej z cerkwi, a trzeba przyznać, że jest ich bardzo wiele w Kijowie. Upadek Związku Radzieckiego i czas niepodległości to dla Ukrainy swoisty renesans religii w życiu jej mieszkańców.
