poprzednia strona.gif (1452 bytes) strona 1.gif (253 bytes) strona 2.gif (289 bytes) strona 3.gif (173 bytes) strona 4.gif (276 bytes) strona 5.gif (293 bytes) strona 6.gif (303 bytes) strona dalej.gif (1477 bytes)

Wchodzimy do przedszkola. To miejsce wywarło na mnie największe wrażenie za pierwszym razem.

Tu pozwolę sobie na osobistą dygresję. W ciągu ostatnich dwóch lat w dyskusjach spotkałem się z uwagami, że niektóre zdjęcia z Czarnobyla znalezione w internecie wyglądają jak ustawiane. Czy to możliwe?

Odpowiedź jest niejednoznaczna: i tak, i nie. Prypeć to miasto zamknięte. Mało kto tu zagląda, ale nie można powiedzieć, że nikt. Niemal każdego dnia przyjeżdża tu kilka osób; naukowcy, poszukiwacze wrażeń, dziennikarze czy też tacy ciekawscy podróżnicy jak ja. Każdy przechodzi, ogląda, fotografuje, filmuje. Wszystkich łączy jedno: ciekawość i pośpiech. Każdy chciałby wszędzie wejść, otworzyć każde drzwi, a jednocześnie czas jest bardzo ograniczony.

Poznawanie miasta jest nieodłącznie związane z bieganiem po nim. Ktoś zobaczy maskę gazową, fotografię, przestawi jedno obok drugiego, sfotografuje, pozostawi, odejdzie. Potem przez następne lata wszyscy następni będą się zastanawiać czy naprawdę owa maska leży tu od dwudziestu lat.

Nie pochwalam takiej ingerencji w zastaną rzeczywistość, ale rozumiem. To nie muzeum, a sam wiem, że fotografowanie albumu zamkniętego jest nieporównanie mniej interesujące niż otwartego. Ale czy w pośpiechu odłożyłem go z powrotem na półkę? Chyba tak, ale pewności nie mam.

Bez wątpienia jedno jest autentyczne i naturalnie - wszystko jest poprzewracane, niemiłosiernie brudne i zakurzone. Spacerując musimy uważać czy barierka nie przerdzewiała, czy sufit ciągle trzyma się na miejscu. To przypomina nam, że nie jesteśmy w skansenie.

Przypuszczam jednak, że to kwestia trzydziestu lat aby do Czarnobyla zaczęły zjeżdżać wycieczki szkolne, a Prypeć stała się większą atrakcją turystyczną niż Kijów. Może nie dla wszystkich, ale tak już pozostanie przez długie lata, że słowo Czarnobyl będzie elektryzować bardzo wiele osób.

Pozostawiam przedszkole, przechodzę w stronę domu kultury. Na zdjęciu wnętrze biblioteki.

I jej zasoby.

poprzednia strona.gif (1452 bytes) strona 1.gif (253 bytes) strona 2.gif (289 bytes) strona 3.gif (173 bytes) strona 4.gif (276 bytes) strona 5.gif (293 bytes) strona 6.gif (303 bytes) strona dalej.gif (1477 bytes)