Reaktor czwarty widziałem już kilkakrotnie - zdjęcia zobaczyć można w pierwszej relacji z wyprawy do Czarnobyla. W tej sytuacji skupiam się na innych elementach krajobrazu, których wcześniej albo nie zauważyłem albo zignorowałem.

Mój wzrok przykuwa tak zwane Oko Moskwy. Jeden z największych radarów na terenie Związku Radzieckiego umożliwiający obserwację obszaru o promieniu 3 tys. km., obiekt ściśle tajny w czasach Kraju Rad. Przypuszczam, że radar nieprzypadkowo znalazł się w bliskim sąsiedzwie elektrowni atomowej; przy niedoskonałości broni rakietowej lat siedemdziesiątych żaden cywilizowany kraj na świecie nie odważyłby się na zniszczenie celu znadującego się w odległości kilku kilometrów od elektrowni atomowej i czterdziestotysięcznego miasta.

Wieje tu. Schodzę z dachu. Raz jeszcze rzut oka na to co pozostało po mieszkańcach.

Ach.. Poznaję. To samo pianino, które fotografowałem dwa lata temu. Tylko ktoś położył tu w międzyczasie fotografię.

A to już inne pianino. O dziwo działające.

Poszedłem dalej w poszukiwaniu pamiątek i pozostałości po mieszkańcach. Znalazłem album ze zdjęciami. Otworzyłem go, zrobiłem kilka zdjęć.
