Czarnobyl 2007
Czarnobyl i Prypeć - niezwykłe miejsca. Ciche i martwe. Jedni nie wybraliby się tam za żadne skarby świata, a ja wybieram się tam powtórnie. Dlaczego? Bo jednych ta cisza nudzi i przeraża a mnie pociąga i porusza. Druga wyprawa to okazja lepszego poznania co bardziej interesujących miejsc oraz szansa zaobserwowania zmian po dwóch latach. Ktoś zapyta - a czy tam w ogóle może się cokolwiek zmieniać?
Na pierwszy rzut oka zmienia się niewiele, te same ruiny, ten sam kurz, ta sama pustka i cisza wokół. A jednak dostrzegam, że powoli pojawiają się tu zmiany. Miasto zaczyna żyć nowym życiem. Życiem, o którym wcześniej nikomu się nie śniło. Setki ludzi przyjeżdża tu każdego dnia do pracy, tylko już nie do czynnej elektrowni lecz w celu zabezpieczenia tego co pozostało. Jeszcze inni oprowadzają takich zbłąkanych turystów jak my. Myślę, że z czasem przyjeżdżających będzie coraz więcej.

Zwiedzanie rozpoczynamy od objazdu wokół elektrowni i otaczającego ją sarkofagu. Być może już niedługo nie będzie okazji obejrzenia go w takiej postaci jak teraz. Wkrótce ma się rozpocząć budowa nowego płaszcza przykrywajcego całość.
Docieramy do centrum miasta Prypeć.
Zaczynam czuć się tu jak w domu. Zbliżamy się do najwyższego budynku w mieście i znów wchodzę na jego dach.
Chyba każda wyprawa do Czarnobyla łączy się z wejściem na szczyt tego wieżowca. To zrozumiałe - widok z góry jest doskonały.