Z Kijowa na miejsce przeznaczenia jedziemy busem. Krótki postój przy ostatnej tablicy wskazującej drogę do Czarnobyla. Z każdym kilometrem okolica robi się coraz bardziej pusta. Do strefy zamkniętej jest jeszcze kilkanaście kilometrów, ale wokół obserwujemy coraz więcej pustych budynków, niedokończonych bloków mieszkalnych, opuszczonych gospodarstw rolnych.

Wejście do strefy zamknętej możliwe jest tylko na podstawie przepustki. Terenu pilnuje wojsko. Pierwsza bramka to dopiero początek, po drodze spotykamy kilka takich punktów kontrolnych.

Jeszcze kilka kilometrów i dojeżdżamy do miasta Prypeć (Pripiat). Cel naszej wyprawy - miasto o wyjątkowo krótkiej historii. Nowoczesne, założone w 1970 roku miasteczko tętniło życiem do 1986 roku. W czasie budowy elektrowni miasto nie istniało, dlatego elektrownię nazwano "Czarnobyl" od nazwy niewielkiej miejscowości znajdującej się nieopodal. Nazwa Prypeć pochodzi od rzeki, która przepływa przez okolicę.

Główną aleja miasta. Drogi są w kiepskim stanie. Nieremontowane od lat.

Miasto Prypeć to jedyne miejsce na świecie niezmiennie od dwudziestu lat przygotowane do pochodu z okazji święta pierwszomajowego. Jednak w ciągu najbliższych trzystu lat pochody nie są tu przewidywane.

Martwe miasto. Za to partia Lenina ciągle żywa, ciągle silna.

Zbliżamy się do głównego sklepu w mieście. Sklep "Tęcza" nieczynny.

Zakupy się nie powiodły. Rzut oka na najwyższy budynek w mieście, z którego dachu fotografowałem później miasto.
