home.gif (827 bytes) strona 1.gif (173 bytes) strona 2.gif (289 bytes) strona 3.gif (298 bytes) strona dalej.gif (1477 bytes)

Ukraina to wspaniały, wielki kraj. Zwiedziłem go od Lwowa po Krym, ale dostrzegam tam jeszcze wiele miejsc godnych odwiedzenia. Do takich miejsc należą bez wątpienia tak zwane zamki sienkiewiczowskie: Kamieniec Podolski, Chocim, Zbaraż, czyli twierdze, z którymi Henryk Sienkiewicz powiązał akcję swoich powieści. Dwa pierwsze zamki zwiedziłem tym razem. Zbaraż będzie musiał zaczekać do następnej wyprawy.

Kamieniec Podolski to na pierwszy rzut oka nieduże senne miasteczko, które rozrosło się wokół średniowiecznej twierdzy. Potężnej twierdzy. W przeciwieństwie do Dublina w Kamieńcu nie trzeba było szukać zamku wciśniętego pomiędzy jedną a drugą uliczkę. Majestatycznie góruje on nad starym miastem.

Zamek powstał w zakolu rzeki Smotrycz, której koryto tworzy w tym miejscu literę C, dzięki czemu okolica była dogodna do obrony.

Można odnieść wrażenie, że samo miasto znajduje się nieco na uboczu głónych szlaków komunikacyjnych Ukrainy. Kursuje tu wprawdzie raz dziennie pociąg z Kijowa ale nie zmienia to faktu, że okolica żyje w swoim małomiasteczkowym rytmie, a pobliski Chocim przypomina dziś większą wioskę. Wszystko to sprawia, że dotarcie do tych miejsc nie jest łatwe, wiąże się z wielogodzinną podróżą i może dlatego odwiedzających to miejsce Polaków nie jest tak wielu jak się spodziewałem.

Chocim to twierdza, której zadaniem była obrona granic Rzeczypospolitej na rzece Dniestr w miejscu, w którym przeprawa była bardzo prosta.

home.gif (827 bytes) strona 1.gif (173 bytes) strona 2.gif (289 bytes) strona 3.gif (298 bytes) strona dalej.gif (1477 bytes)