Szczęśliwy traf sprawił, że w połowie września przyłączyłem się do pasjonującej wyprawy organizowanej przez zgraną ekipę ze Słupska stoniącą na ogół od plaż i kurortów znanych z pierwszych stron folderów. Tym raze celem wyprawy był KRYM. Droga trudna i daleka, bo to przecież 2 tys. km w jedną stronę. Samochody doskonale przygotowane na trudne warunki drogowe, zaopatrzone w sprzęt umożliwiający nocleg w każdych okolicznościach - prawdziwa szkoła przetrwania.
Zanim dotarliśmy na miejsce przejeżdżaliśmy przez bramy powitalne wielu sowchozów...

...oraz tradycyjne wsie.


Po drodze można było wstąpić do sklepu na zakupy...

...lub zregenerować siły w zacisznej kafejce...
